Mała firma i reklama zewnętrzna – czy to w ogóle ma sens?

Reklama zewnętrzna wielu małym firmom dalej kojarzy się z dużymi budżetami i kampaniami „dla większych graczy”. W praktyce nie zawsze trzeba iść w szeroką skalę, żeby pojawić się na mieście w sensowny i przemyślany sposób. Dużo zależy od tego, co chcesz promować, gdzie działasz i jak odbiorca ma zobaczyć Twój przekaz.

Dobrze dobrana reklama zewnętrzna może pomóc lokalnie zaznaczyć obecność marki, przypominać o ofercie i ułatwić klientowi trafienie dokładnie tam, gdzie trzeba. Klucz nie leży jednak w tym, żeby wybrać największy nośnik, tylko w tym, żeby dobrać go do celu, miejsca i prostego komunikatu.

Mała firma też może się pokazać na mieście

Wiele małych firm z góry zakłada, że reklama zewnętrzna jest tylko dla dużych marek z dużym budżetem. W praktyce to nie wygląda tak zero-jedynkowo. Jeśli działasz lokalnie, chcesz być częściej zauważany w swojej okolicy i zależy Ci na obecności w codziennym ruchu miasta, taka forma promocji może mieć sens także przy mniejszej skali.

To ważne zwłaszcza wtedy, gdy Twoi klienci naprawdę poruszają się po konkretnych trasach, mijają przystanki, skrzyżowania, chodniki czy miejsca handlowe. Reklama zewnętrzna nie musi od razu oznaczać dużej, szerokiej kampanii. Czasem lepiej zacząć od prostszej i lepiej dopasowanej ekspozycji, a potem dopiero rozbudować działania.

Jeśli nie wiesz, od czego zacząć, warto najpierw spokojnie dobrać nośnik do celu, miejsca i budżetu, zamiast wybierać format „bo wygląda najlepiej”. Jako Koneser Krakó mamy w ofercie różne nośniki klasycznego OOH – od słupów i plakatowania po CLP, billboardy, reklamę w wiatach, reklamę kierunkową czy mobile. Więc taki start da się ułożyć sensownie, bez zgadywania.

Kiedy reklama zewnętrzna ma sens, a kiedy lepiej odpuścić?

Mała firma powinna myśleć o reklamie zewnętrznej wtedy, gdy chce zwiększyć widoczność lokalnie, przypominać o sobie regularnie i docierać do ludzi w konkretnym obszarze miasta. Mniejszy sens ma to wtedy, gdy nie masz jeszcze podstaw. Nie wiadomo, do kogo mówisz, co chcesz promować albo dokąd chcesz kierować klienta. Sam nośnik nie załatwia wszystkiego. Najpierw trzeba wiedzieć, czy reklamujesz markę, punkt stacjonarny, wydarzenie, promocję czy po prostu chcesz zaistnieć bliżej odbiorcy.

Nie zaczynaj od nośnika – najpierw ustal, co chcesz osiągnąć

To jest moment, w którym wiele firm robi błąd. Najpierw pada pytanie „to co lepsze – billboard czy słup?”. A dopiero później ktoś zastanawia się, po co w ogóle ta kampania ma ruszyć. A powinno być odwrotnie. Najpierw cel, potem format. Inaczej łatwo wydać budżet na coś, co wygląda dobrze, ale nie pasuje do sytuacji.

Jeśli chcesz po prostu zaznaczyć obecność marki w mieście, jedna forma reklamy zewnętrznej będzie bardziej naturalna niż inna. Jeśli zależy Ci na codziennym kontakcie z pieszymi albo osobami poruszającymi się po mieście komunikacją, rowerem czy autem, też trzeba to uwzględnić. Jako Koneser Kraków działąmy w obszarze klasycznego OOH i mamy w ofercie kilka typów nośników oraz kilkanaście formatów reklamy. Więc punkt wyjścia powinien być prosty – najpierw ustalasz cel kampanii, potem dobierasz nośnik, format, projekt, a dopiero na końcu skalę działania.

Słupy reklamowe, billboard, citylight czy przystanek – co wybrać na start?

Na start większość firm zadaje złe pytanie. Zamiast zastanowić się, do kogo ta reklama ma trafić i w jakiej sytuacji ktoś ją zobaczy, od razu pada „to co będzie najlepsze?”. A odpowiedź brzmi: to zależy. Inaczej działa nośnik, który ktoś mija pieszo z bliska. Inaczej taki, który odbiera się z auta albo tylko kątem oka w ruchu.

Jeśli chcesz postawić na prosty, lokalny kontakt z reklamą, bardzo często dobrze wypadają słupy reklamowe i plakatowanie. To rozwiązania, które są blisko codziennego ruchu miasta i dobrze sprawdzają się wtedy, gdy chcesz być regularnie widoczny, a nie tylko „zrobić wrażenie formatem”. Z kolei billboard częściej ma sens tam, gdzie liczy się większa skala i mocniejszy, prosty przekaz widoczny z dalszej odległości.

Citylight i reklama w wiatach to jeszcze trochę inna sytuacja. Tu zwykle wchodzimy w bardziej uporządkowaną, estetyczną formę ekspozycji. A przy podświetleniu dochodzi też lepsza widoczność po zmroku. Dlatego zamiast pytać, co jest „najlepsze”, lepiej zadać sobie prostsze pytanie – czy ta reklama ma działać z bliska, w codziennym ruchu, czy ma być bardziej zauważalna z dystansu i w bardziej dopracowanej formie? Od tego naprawdę warto zacząć.

Dlaczego małe firmy często zaczynają od plakatowania i słupów?

Bo to po prostu jest dla wielu firm najbardziej naturalny pierwszy krok. Nie każda mała firma potrzebuje od razu dużej kampanii na kilku typach nośników. Często dużo rozsądniej jest wejść w reklamę zewnętrzną prościej. Jednym komunikatem, jednym celem i formą, którą da się dobrze ogarnąć bez przerostu treści i kosztów.

Słupy i plakatowanie dobrze sprawdzają się wtedy, gdy chcesz zaznaczyć obecność lokalnie, pokazać nazwę, usługę, promocję albo po prostu przypominać o sobie w mieście. To też format, przy którym łatwiej utrzymać prosty przekaz. A przy reklamie zewnętrznej to ma ogromne znaczenie, bo ludzie nie analizują plakatu jak strony internetowej. Oni mają go złapać szybko, w biegu, bez zastanawiania się, „o co tu chodzi”.

Kiedy warto pomyśleć o lepszej widoczności?

Jeśli zwykły plakat to dla Ciebie za mało i zależy Ci na bardziej dopracowanej ekspozycji, wtedy warto spojrzeć w stronę CLP i reklam w wiatach. Tego typu nośniki mają sens zwłaszcza wtedy, gdy chcesz postawić na lepszą estetykę. Dodatkowo wyraźniejszą prezentację projektu i widoczność także wtedy, gdy robi się ciemniej. To nie zawsze musi być pierwszy wybór dla małej firmy. Jednak w niektórych branżach i przy niektórych komunikatach taka forma potrafi być po prostu bardziej adekwatna niż klasyczny plakat.

Reklama kierunkowa – dobra opcja, gdy klient ma do Ciebie dojechać

Są takie biznesy, gdzie nie chodzi tylko o to, żeby ktoś zapamiętał nazwę. Chodzi o to, żeby trafił na miejsce. I właśnie wtedy reklama kierunkowa zaczyna mieć sens. Jeśli prowadzisz punkt, do którego ludzie realnie dojeżdżają autem albo szukają go po drodze, taki nośnik może działać bardziej praktycznie niż zwykły plakat „wizerunkowy”. Nie tyle buduje samą obecność, co po prostu pomaga pokazać kierunek i skrócić drogę do decyzji.

To też jest rozwiązanie, które warto planować pod konkretne miejsce. Taka reklama ma być czytelna z dystansu, widoczna dla kierowców i ustawiona tam, gdzie naprawdę pomoże, a nie tylko „gdzie się zmieści”. U nas reklama kierunkowa może być przygotowana pod lokalizację wskazaną przez klienta albo z wykorzystaniem miejsc już dostępnych w bazie, do tego dochodzi dopasowanie grafiki do miejsca, produkcja i montaż.

Mobile i billboardy – nie zawsze dla każdego, ale czasem robią robotę

Billboardy i mobile nie są automatycznie najlepszym wyborem dla małej firmy, ale w niektórych sytuacjach mogą być bardzo sensowne. Billboard częściej sprawdza się wtedy, gdy chcesz wejść szerzej w widoczność przy ruchu samochodowym. A mobile wtedy, gdy zależy Ci na kampanii bardziej elastycznej – w ruchu albo w postoju, w konkretnym miejscu i czasie. U nas billboardy są nośnikami przy trasach wlotowych do Krakowa, w formatach 12 m² i 18 m². Natomiast kampania mobile działa na przyczepie reklamowej o standardowym formacie 504×238 cm. Może jechać trasą albo stać we wskazanym miejscu.

Jak nie przepalić budżetu na reklamę zewnętrzną?

Najczęstszy błąd jest prosty – firma chce zrobić wszystko naraz. Trochę billboardu, trochę słupów, trochę przystanków, do tego za dużo treści na projekcie i na końcu wychodzi kampania, która kosztuje więcej, niż powinna, a dalej nie ma jednego mocnego komunikatu. Przy małej firmie dużo lepiej działa prostszy układ – jeden cel, jeden główny przekaz i nośnik dobrany pod to, jak klient ma zobaczyć reklamę.

Druga rzecz to zbyt szybkie przechodzenie do grafiki. Wiele osób zaczyna od projektu, kolorów i haseł, zanim w ogóle ustali, co ta reklama ma zrobić. A potem robi się ścisk – za dużo tekstu, za dużo informacji, za dużo „na wszelki wypadek”. Reklama zewnętrzna zwykle działa lepiej wtedy, gdy jest prostsza, krótsza i oparta na jednej myśli, a nie na całej ofercie wrzuconej na plakat.

Trzecia sprawa to skala. Mała firma nie musi zaczynać od dużej akcji na wielu formatach. Czasem rozsądniej jest wejść w reklamę zewnętrzną mniejszym ruchem, ale zrobić go porządnie – z dobrze dobranym nośnikiem, sensownym projektem i ogarniętym wykonaniem. U nas da się to spiąć także od strony technicznej, bo poza samymi nośnikami robimy też druk, montaże i inne elementy potrzebne do uruchomienia kampanii.

Projekt, druk i montaż – o czym trzeba pamiętać przed startem kampanii?

Przy reklamie zewnętrznej dużo rzeczy rozjeżdża się nie na etapie pomysłu, tylko chwilę później. Ktoś ma hasło, ktoś ma grafikę, ale nagle okazuje się, że projekt nie jest przygotowany pod konkretny nośnik. Plik nie nadaje się do druku albo brakuje kogoś, kto ogarnie montaż. I wtedy robi się nerwowo, bo kampania teoretycznie miała już ruszać, a dalej nie ma zamkniętego tematu od strony technicznej.

Dlatego dobrze myśleć o tym jako o jednym procesie, a nie kilku osobnych rzeczach. Najpierw nośnik i format, potem projekt, później druk i montaż. Dzięki temu łatwiej uniknąć sytuacji, w której coś wygląda dobrze na ekranie, ale po wydruku albo przy ekspozycji przestaje działać tak, jak powinno. Jeśli chcesz, możemy pomóc to spiąć od początku do końca – od doboru nośnika po przygotowanie kampanii do startu.

Lepiej jeden sensowny nośnik czy kilka mniejszych działań naraz?

W wielu przypadkach lepiej zacząć od jednego dobrze dobranego nośnika niż rozrzucać budżet na kilka formatów naraz bez wyraźnego planu. Jeśli przekaz jest prosty, miejsce ma sens, a reklama jest czytelna, nawet mniejsza kampania może wypaść lepiej niż kilka przypadkowych działań obok siebie. Dopiero kiedy widzisz, że kierunek jest dobry i chcesz zbudować szerszą obecność, warto myśleć o łączeniu kilku nośników w jedną spójną akcję.

Reklama zewnętrzna – najczęstsze pytania

Zanim mała firma wystartuje z kampanią, zwykle pojawiają się podobne wątpliwości. Jaki nośnik wybrać, czy trzeba mieć gotowy projekt, od czego zacząć i czy taka reklama w ogóle ma sens przy mniejszym budżecie. Poniżej zebraliśmy najczęstsze pytania, które padają na starcie.

Czy reklama zewnętrzna ma sens dla małej firmy?
Tak, jeśli chcesz działać lokalnie i być częściej widoczny w konkretnej okolicy. Najważniejsze jest to, żeby dobrze dobrać nośnik i nie zaczynać od przypadku.

Od czego najlepiej zacząć reklamę zewnętrzną?
Najpierw od celu. Trzeba ustalić, czy chcesz budować rozpoznawalność, promować konkretną usługę, czy po prostu sprowadzić ludzi do punktu.

Jaki nośnik wybrać na początek?
To zależy od tego, gdzie i jak odbiorca ma zobaczyć reklamę. Dla jednej firmy lepsze będą słupy lub plakatowanie, dla innej citylight, billboard albo reklama kierunkowa.

Czy muszę mieć gotowy projekt do druku?
Nie zawsze. Najważniejsze, żeby na początku było wiadomo, co chcesz promować i w jakiej formie ma to być pokazane.

Ile tekstu powinno być na reklamie zewnętrznej?
Zwykle mniej niż komuś się wydaje. Taki przekaz powinien być prosty i czytelny od razu, bez długiego tłumaczenia.

Czy da się zlecić też druk i montaż?
Tak, to często najwygodniejsze rozwiązanie, bo nie trzeba rozdzielać całej kampanii na kilka osobnych etapów i kilku wykonawców.

Kiedy reklama kierunkowa ma sens?
Wtedy, gdy klient ma realnie dojechać do konkretnego miejsca i taka forma reklamy może mu to ułatwić po drodze.

Co zrobić, jeśli nie wiem, jaki nośnik będzie najlepszy?
Najlepiej zacząć od krótkiego uporządkowania celu, lokalizacji i budżetu. To zwykle szybko pokazuje, w którą stronę warto iść.

Przewijanie do góry